Mając siedemnaście lat, jako uczeń Zasadniczej Szkoły Zawodowej Zakładów Naprawczych Taboru Kolejowego w Opolu i kandydat na wyczynowca, wykonywał w klubowym warsztacie „Kolejarza" wszystkie czynności pomocnicze. Gdy trzeba było chętnie porządkował warsztat, pomagał w czyszczeniu maszyn i ich części, przynosił zawodnikom paliwo. - Wiadomo, początek. Raziło jednak traktowanie go przez niektórych kierowców wyłącznie jak chłopca do posyłek, jak kogoś, kto zjawił się w sekcji jedynie po to, by im służyć. Trwało to zbyt długo. Był już pełnoprawnym członkiem klubu i zawodnikiem, gdy jeden ze starszych „kolegów" zdjął z przygotowanego do zawodów motocykla Szczakiela oponę, której bieżnik Jurek rzeźbił ręcznie przez wiele, wiele godzin, by nadać jej jak największą przyczepność na torze. Młody żużlowiec nie mógł zrozumieć tego czynu. Rozpacz była ogromna. W takich chwilach matka Jadwiga ocierała mu łzy, mówiąc: „pokaż im wynikami, że nie jesteś od nich gorszy". Jej wiara szybko stawiała syna na nogi, jej argumenty zawsze trafiały do przekonania. Wiele życzliwości znalazł także u trenera Jana Stormowskiego. Tego samego Stormowskie-go, który wraz z Robertem Nawrockim ze Świętochłowic wprowadził żużel do Opola. Gdy trzeba było - „pan Jasiu'' brał Jurka w obronę, na jego pomoc zawsze mógł liczyć w najtrudniejszych nawet momentach. szczyrk pensjonat | Rapidshare | apartamenty wisła
|