Na sygnał rozpoczęcia
Na sygnał rozpoczęcia biegów czekali też dwaj zawodnicy z biało-czerwonymi plastronami. Andrzej Wyglenda czuł się pewnie. W okresie 10-letnich startów na niemal wszystkich torach Europy zdobył bogate doświadczenie, a swój, rybnicki, znał tak dobrze, że mógłby jeździć na nim z zamkniętymi oczami. Jego partner, 22-letni Jerzy Szczakiel, był w zupełnie Innym nastroju. Chłopak z podopolskiej wsi Grudzice nie miał tak łatwej drogi na światowe tory, jak Wyglenda. Wychował się w klubie bez wielkich tradycji żużlowych, nie posiadającym ani organizacyjnego i technicznego doświadczenia, ani też bogatych mecenasów. Może dlatego okres dojrzewania trwał dość długo i kosztował niemało. Młody zawodnik każde większe wydarzenie przeżywał bardzo głęboko, u i teraz był pod przemożnym wrażeniem wydarzeń z ostatnich dni. Zaczęło się od różnicy zdań na temat jego przydatności do reprezentacji Polski. Kandydatura Wyglendy nie budziła zustrzeżeń. Natomiast pytanie: Kto drugi? - wywołało falę dyskusji i sprzecznych opinii, zwłaszcza na temat Szczakiela. Kierownictwo sportu żużlowego doceniało jego zalety. Wiedziało, że opolanina stać na popisową jazdę, że jest w formie 1 może uzyskać w finale mistrzostw świata par doskonały wynik. Dlatego postawiło w końcu właśnie na niego, choć w kolejce było kilku zawodników dobrze znanych również poza granicami Polski.
Prosty program do faktur | stomatolog warszawa | psychoterapeuci warszawa