Sam nigdy nie pogodziłby się z taką opinią. Wkroczyli jednak na ring lekarze. Okresowe badanie wykazało arytmię pracy serca. Koniec z boksem! Co to znaczyło dla Jasia? Dziś jeszcze, gdy o tym mówi, przez twarz przebiegają nerwowe skurcze. Koniec ze sportem i to tuż przed olimpiadą w Tokio! Zdawało się, nieodwołalny wyrok...
Ze Szczepańskim było jednak trudniej. Zasmakował już sportu. Przypominał dziecko, któremu dano torbę pełną cukierków, by odebrać ją tuż przed jedzeniem. W takim właśnie nastroju obchodził swoje 25 urodziny. Ćwierćwiecze, to ponoć najlepsze lata dla sportowca, ale tamta uroczystość przypominała raczej stypę. Wypił wtedy dużo, chyba nawet za dużo... Nie potrafił sobie znaleźć miejsca, wylądował nagle na marginesie zainteresowań kibiców, na marginesie swych własnych pragnień. Jeden ruch pióra na orzeczeniu lekarskim przekreślił wszystko.
Uwierzyliśmy w tę diagnozę, lecz nigdy nie uwierzył w nią Szczepański. Brał to na chłopski rozum, zwielokrotniał wy-
siiek, by stwierdzić, że nie odczuwa przecież żadnych .boli; Wygrzewał miejsca w poczekalniach przychodni lekarskich, co kilka tygodni domagał się badań. I wreszcie dopiął swego. Po przeszło czterech latach przerwy wrócił na ring! praca za granica | śmieci Poznań | meble łazienkowe
|