Smalcerz podniósł ten ciężar w ostatniej próbie. Węgier, zdając sobie sprawę, że w rwaniu jest słabszy od Polaka, poprosił o 120 kg. Gdy dźwignie, prawdopodobnie on zostanie zwycięzcą. Nie udało się. W rwaniu, tak jak podczas innych zawodów, Smalcerz zdeklasował rywala. Zaliczył 95 i 100 kg, paląc 102,5 kg. W związku z tym, że Węgier wyrwał tylko 92,5 kg, aby pokonać Polaka musiał w następnym boju uzyskać o 10 kg więcej od niego. Przekraczało to jednak możliwości Holzreitera i do podrzutu podszedł jakby zrezygnowany. Zaliczył 122,5 kg. Polak zaś podrzucił w drugim podejściu 125 kg, co w trójboju dawało wynik 337,5 kg.
W tym momencie wiedział, że złoty medal jest w zasięgu wyciągniętej ręki. Gdy zszedł z pomostu, trenerzy, działacze zgotowali mu owację, gratulując zwycięstwa. Jakby zapomnieli o tym, że konkurs jeszcze trwa. Do trzeciego podejścia podszedł zdekoncentrowany. Zupełnie nie wiedział co ma robić na pomoście. Myśli były gdzieś daleko. Czuł się zwycięzcą. Ten moment dekoncentracji spowodował, że ciężar, z którym łatwo wstał, wybił w górę z minimalnym błędem, nie potrafiąc utrzymać w górze przez regulaminowe 3 sekundy. I wtedy do walki wkroczył Lajos Szuecs. Był gorszy od Smalcerza o 10 kg. Zadysponował więc na sztangę 135 kg, co przy mniejszej wadze ciała jemu dawało złoty medal. Był to ciężar o 5 kg większy od rekordu świata i zdawało się, że o wiele przewyższający możliwości Węgra. Szansa zwycięstwa tak go jednak uskrzydliła, iż podniósł sztangę i tylko minimalny błąd spowodował, że nie utrzymał jej. A więc złoty medal dla Smalcerza. Implanty Kraków | klimatyzacja mazowsze | wagi platformowe
|